Все для WEB и WordPress
WEB и WordPress новости, темы, плагины

SIOSTRA SIERPNIA

0

zaznacz cały tekst
„Miłość… Kim jest osoba bez niej? Czy uważasz, że to oszustwo? Abstrakcja wymyślona przez artystów i poetów? A tak lekkomyślne dziewczyny jak ja? Oddajesz się swojej samotności. Proszę nie zamykaj serca. Ten, który ominął swoją bratnią duszę, wysłany przez niebo, pozostaje fragmentem osoby, która nie zna szczęścia … "

To była ostatnia wiadomość Nadino dla Gordeya. Otworzył kopertę, przeczytał ją, roześmiał się i wrzucił list do szuflady. Było około dwóch tuzinów podobnych filozoficznych przesłań od niespokojnej dziewczyny.

On, dziewiętnastoletnia istota, postanowiła nauczyć go, prawie trzydziestoletniego Dumnego (tak nazywano Gordeya w szkole), życia i wyjaśnić, czym jest miłość. Nadia jest jego następną dziewczyną. Kolejne zwycięstwo. Wymyślała też romantyczne opowieści i nie daje spokoju szanowanej i życzliwie traktowanej kobiecej uwagi ich miasta do nauczyciela matematyki.

„Rozkoszujesz się swoją samotnością…” „Dziewczyno, nie wiem, czym jest samotność”, powiedział do siebie Gordey, spodziewając się znacznie starszego „gościa”, który hojnie zapłacił za swoją „uwagę”.

… Nadia spotkała Gordeya w sklepie – oglądał perfumy dla kobiet.

— Cześć, Gordey.

– Po pierwsze, Gordiej Iwanowicz. Po drugie, między nami to już koniec. Jak tam napisałeś: „to jest złudzenie… abstrakcja…” Po trzecie, nie jestem sam i moja dusza jest otwarta. I po czwarte, nie idź za mną.

– I po piąte, Gordey Ivanovich, zostaniesz ojcem. Nie wiem tylko, czy będzie to syn, czy córka.

– Dam ci pieniądze na aborcję – powiedział spokojnie Gordey. – Jak się znudzisz, powiem, że powiesiłem się na szyi. Rozgłoszę, że jesteś prostytutką. Wylecisz ze szkoły i staniesz się pośmiewiskiem całego centrum dzielnicy. Zdecyduj, co zrobić. Nawiasem mówiąc, mam w regionie przyjaciela medycznego. Wszystko zorganizowane na najwyższym poziomie. W naszym „szanowanym” mieście nie ma aborcji. Nie zdążysz wyjść poza próg, bo wszyscy będą go nosić w zębach. I nic nie mów w domu. Twój ojciec, sam wiesz, jaki ma charakter. Rozwiąże ciebie i mnie.

Krótko przed Nowym Rokiem Gordey zabrał Nadię do przyjaciela lekarza. Wszystko poszło „na najwyższym poziomie”. Na pożegnanie lekarz szepnął Nadii: „Muszę cię ostrzec na wszelki wypadek. Nie śnij o dzieciach. Lepiej poślubić wdowca z wyrostkiem. I wiesz, Gordey nie przyprowadził cię tu pierwszy. Tutaj, chrząszczu…”

Nadia chciała ukryć się w śnieżycy przed ludźmi i światem. A jeszcze bardziej chciałem umrzeć. Nie mogła dzielić się z nikim swoim bólem. A to pogorszyło sytuację.

Rodzice zobaczyli, że coś się dzieje z ich córką. Pytali o powód.

– Zmęczony. Semestr był trudny, wyjaśniła.

– Chcesz iść do ciotki? Odpoczniesz. Biegasz po sklepach – powiedziała matka i spojrzała pytająco na męża. W rodzinie nic nie zostało zrobione bez jego zgody.

Piotr, chociaż był zbyt surowy, kochał swoją samotną córkę bez miary. Marszcząc brwi z powodu przyzwoitości, powiedział co ważne:

– Ruszaj, Nadia. Zabiorę Cię w region pociągiem.

Po raz pierwszy nie byli zainteresowani sklepami, chociaż ich rodzice przeznaczyli hojną „dotację”. Poszedłem do starej świątyni. Matka Boża z Dzieciątkiem w ramionach spoglądała na Nadię z cichym smutkiem. – Przepraszam – wyszeptała i wybuchnęła płaczem. Ktoś położył mu rękę na ramieniu. Stara zakonnica. Na twarzy – pokora powszechna. W oczach – mądrość. Ciemne ubrania pachniały kadzidłem. Słowa przemówiły jak cicha modlitwa:

Czy jesteś smutny, kochanie? Zgubiłeś kogoś?

Nadia po raz pierwszy opowiedziała o swoim grzechu.

„Pan jest łaskawy, przebacza i kieruje nas grzeszników na właściwą drogę. Na ziemi nie ma prawych ludzi. Ale możemy żałować za modlitwy i dobre uczynki.

– Jak mogę dalej żyć?

– Z wiarą. I podążaj za swoim sercem.

Zakonnica pobłogosławiła Nadię i przeżegnała się przed obrazem Matki Boskiej. Może modliła się za nią, Nadina, dusza…

Po ukończeniu college’u część kolegów z klasy poszła do pracy w szkolnictwie, część przygotowywała się do egzaminów na studia, część przygotowywała się do ślubu. Nadia postanowiła zostać zakonnicą. To wszystkich zaskoczyło. Piękność, fashionistka, samotniczka z bogatymi rodzicami i nagle… Zauważono, że Nadia ostatnio się zmieniła. Ale co to jest?..

Matka płakała. Ojciec szedł cicho, zaciskając ręce w pięści.

„Podążam za głosem serca” – powiedziała cicho, ale stanowczo.

Piotr zatrzymał się. Coś pomyślało. I spokojnie, jakby na swój porywczy temperament, zapytał:

– Nie zapomnisz o nas, prawda? Prawda?

Światowe imię pozostało w poprzednim życiu. Nazwali ją Augusta. Siostra Augusta modliła się, aby niebo obdarzyło ją taką samą mądrością, zdolnością rozumienia i odradzania, jak stara zakonnica z tamtego kościoła…

Siostra Augusta służyła Panu od prawie dwóch dekad. I ludzie. Podobno ma niesamowity dar – leczy duszę. Parafianie zwracają się do Siostry Augusty o radę, pocieszenie i opis przygnębienia. Mówią, że komunikacja z nią przynosi ulgę.

A ona po prostu wie, jak rozmawiać z ludzkimi duszami. Ciągi słowa jak ciąg. Dusze, jak zmęczone anioły, korzystają z jej rad. Wydawało się, że proste frazy wypowiedziane ustami Siostry Augusty przypominały naiwne modlitwy stworzone z ludzkiego bólu, rozczarowań, nadziei… Ona też radziła iść za wezwaniem swojego serca. Jak kiedyś była starą zakonnicą.

Siostra Augusta rozpoznała mężczyznę. Dumny. W pobliżu jest chłopiec w wieku około trzynastu lat. Podobno syn. On też ją rozpoznał.

— Nadya… — powiedział cicho.

Jestem siostrą Augusta.

„Ty… jesteś tu przeze mnie…?”

Co sprowadziło cię do klasztoru?

– Syn… Styopka. Stiepan. Potrzebuje drugiej operacji. A moja żona ma kłopoty. Po porodzie trafiła do szpitala psychiatrycznego. Od tamtej pory jest chory. Ktoś mnie przeklął… Pomóż… powiedz… Powiedziano mi, że możesz. I przepraszam, jeśli…

„Gdyby można prosić o przebaczenie dusz, którym ludzie nie pozwolili się narodzić. Niespokojni, nieochrzczeni, bez imion, unoszą się między ziemią a niebem, szukając schronienia. Nie znają drogi do snów. Ich łzy nie padają deszczem, ale bólem.

– Co powinienem zrobić? – zapytał Gordey.

– Modlić się.

– Modlić się? Lekarze nalegają na operację. Kosztowny. A ty mówisz o modlitwie… o niektórych duszach. Mówią, że masz prezent. Nic nie możesz! Wszystko to są słowa. Słowa są nic nie warte.

„Dlaczego tu przybyłeś, jeśli nie masz wiary i pokuty?” – spytała siostra Augusta.

– Wierzę… – powiedział cicho Stepan.

Siostra Augusta położyła dłoń na smukłym chłopięcym ramieniu.

– Wszystko będzie dobrze. Tylko nie trać wiary. I nie bój się operacji.

Czy będzie operacja? – zapytał Gordey, mrugając oczami.

– Może przyprowadzimy tu mamę – powiedział Stepan.

Siostra Augusta skinęła głową i uśmiechnęła się…

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Więcej szczegółów